Przewodnik po Sanktuarium Porcjunkuli

 

Pokój i Dobro!

 

Przewodników po Asyżu jest "od metra" i jeszcze trochę. I zapewne są bardziej profesjonalne i medialne. Niniejszy opracowałem dla własnych potrzeb, kiedy to w Roku Jubileuszowym 2000 dane było mi "robić" za przewodnika po Sanktuarium Porcjunkuli. Korzystałem z rozmaitych źródeł, których dzisiaj już niestety nie mogę podać dokładnie z racji na odległość czasową. Przygotowując niniejszy dokument do publikacji na naszej stronie web przejrzałem go jeszcze raz i poprawiłem kilka rażących błędów i nieścisłości. Niemniej jednak niektóre dane tutaj zamieszczone mogą różnić się od aktualnych. Dotyczy to w szczególności dostępu do poszczególnych miejsc lub godzin celebrowania Mszy św. Najnowsze informacje na ten temat można uzyskać pod numerem telefonu (+39) 075.8051419 (informacje po włosku, niemiecku i angielsku) lub na stronie: http://www.porziuncola.org

 

Oczywiście kierowanie się wskazówkami niniejszego Przewodnika nie jest obowiązkowe w związku z czym, jakkolwiek starałem się przyłożyć do jego opracowania to jednak uprzedzam iż nie biorę żadnej odpowiedzialności za Wasze potknięcia na pielgrzymkowym szlaku ;-) Jeśli jednak ktoś będzie chciał zaryzykować to życzę mu owocnego pielgrzymowania i miłego zwiedzania :-) Po wszystkim byłoby mi bardzo miło gdybyście zostawili ewentualne uwagi co do przydatności jak również i aktualności podanych tu przeze mnie informacji :-)

 

Innocenty A. Kiełbasiewicz ofm

 

 

 

No to jazda... ;-)

 

1. Przed wejściem do Bazyliki przypomnieć o zachowaniu ciszy, odpowiednim ubraniu, zakazie robienia zdjęć i filmowania oraz o konieczności wyłączenia telefonów komórkowych na czas zwiedzania Bazyliki.

 

2. Dlaczego nie wolno fotografować? Przede wszystkim dlatego, iż jest to miejsce modlitwy; innym powodem bardziej prozaicznym jest fakt, że w przeciwnym wypadku nikt nie kupiłby pocztówek i pamiątek w sklepiku. ;-)

 

3. Po wejściu do środka należy ustawić grupę jak najbardziej z tylu kościoła lub posadzić w ostatnich rzędach krzeseł i w tym miejscu – przy samej Porcjunkuli i kaplicy Transitus jest strefa ciszy i modlitwy – opowiedzieć wszystko, co dotyczy wnętrza Bazyliki: historia i wystrój Bazyliki, kościółka Porcjunkuli i kaplicy Transitus.

 

4. Ewentualnie można powiedzieć kilka słów o krypcie, w której są resztki fundamentów domu zbudowanego dla Franciszka i braci przez gminę asyską w czasie jednej z wypraw Biedaczyny poza Porcjunkulę. Po powrocie Franciszek chciał dom ów rozebrać: wszedł na dach i zaczął zrzucać dachówki. Bracia i przybyli z Asyżu wysłannicy gminy zwrócili mu uwagę, że dom nie jest własnością ani jego, ani braci, ale że należy do miasta. Wtedy Franciszek, zszedł z dachu mówiąc, że w takim razie nie chce mieć z nim nic do czynienia. Krypta jest obecnie udostępniana tylko dla większych grup pielgrzymów na czas celebracji Mszy św., po uprzednim zamówieniu w Informacji lub zakrystii Bazyliki.

 

5. Bazylika Patriarchalna pw. Matki Bożej Anielskiej. Już za czasów św. Franciszka wokół Porcjunkuli zaczęły powstawać pierwsze budowle. Był to najpierw dom wzniesiony dla braci przez gminę asyską oraz prowizoryczne szałasy. Pierwszy niewielki klasztorek postawiono już w 1230 roku. Później dobudowywano kolejne budynki. Na jednym z fresków przedstawiających Porcjunkulę (fresk z 1506-1516 r.) widać, że Porcjunkula znajdowała się pod jakimś zadaszeniem. Wielki gmach Bazyliki wybudowany nad małym kościółkiem Porcjunkuli wzniesiony został w latach 1569-1679 (budowa trwała 110 lat).

 

6. W tym też czasie ok. roku 1600 do Porcjunkuli dobudowano małą wieżyczkę w stylu gotyckim, która zastąpiła niewielką, prostą dzwonnicę, którą widać na obrazie ks. Hilarego z Viterbo zawieszonym nad ołtarzem wewnątrz kościółka (zob. nr 23.2.7).

 

7. Bazylika została zbudowana z dwóch powodów:

 

7.1. Aby chronić mały kościółek Porcjunkulę przed zniszczeniem – Porcjunkula jest również kościołem a nie kapliczką.

 

7.2. Aby gromadzić bezpiecznie i w jednym miejscu licznie pielgrzymujących do tego miejsca wiernych.

 

8. Budowę Bazyliki rozpoczęto 25 marca w Uroczystość Zwiastowania NMP – 1569 r. i patronował jej papież Pius V. W 1832 roku trzęsienie ziemi zniszczyło nawę główna aż do kopuły. Pozostały jedynie boczne kaplice. Kościółek Porcjunkuli w cudowny sposób został nienaruszony Bazylikę odbudowano w latach 1838-40.

 

9. Wtedy tez zdecydowano o tym by nie dekorować freskami ścian i sklepienia bazyliki. Było to podyktowane z jednej strony zapewne wysokimi kosztami ich wykonania, ale przede wszystkim tym, że odciągały, by one uwagę pielgrzymów od tego, co w Bazylice najważniejsze – od kościółka Porcjunkuli. Bez fresków, swoją prostota, Bazylika jeszcze lepiej wyraża swoja funkcje “stróża” Miejsca Świętego, jakim jest kościółek Porcjunkuli. Można pielgrzymom zwrócić na to uwagę. Brak malowideł w Bazylice Matki Bożej Anielskiej bardzo mocno kontrastuje z bogatym zdobieniem obu bazylik św. Franciszka w Asyżu. Rzuca się to w oczy zaraz po wejściu do jednej i krótko potem do drugiej świątyni.

 

10. W 1909 papież Pius X wyniósł Bazylikę Matki Bożej Anielskiej do godności Bazyliki Patriarchalnej i Kaplicy Papieskiej, ustanawiając jednocześnie Ministra Generalnego Zakonu Braci Mniejszych swoim Legatem dla niej.

 

11. W latach 1924-30 z okazji 700-lecia śmierci św. Franciszka do Bazyliki od frontu dobudowano majestatyczny portyk, na którego szczycie ustawiono posąg z pozłacanego brązu, przedstawiający Matkę Boża. Wtedy tez zaprojektowano i zagospodarowano plac przed Bazylika.

 

12. Trzęsienie ziemi w 1997 roku nie uszkodziło w znaczący sposób Bazyliki. Powstały pęknięcia i rysy na frontonie i na kopule. Fronton spięto specjalnym klamrami, natomiast wokół kopuły wykonano żelbetonowy wieniec. Wykonano również inne drobne prace remontowe.

 

13. Trzęsienie ziemi było dla samej Bazyliki i przylegającego do niej Protoconvento bardziej błogosławieństwem niż nieszczęściem. Ze środków finansowych przyznanych przez Państwo można było wykonać remonty również innych budynków. Co nie znaczy jednak, że nie było żadnych szkód i że trzęsienie ziemi to powód do radości.

 

14. Dlaczego mały kościółek Porcjunkuli był i jest dalej tak bardzo ważny, że trzeba było wybudować tak wielki gmach, aby go chronić i dlaczego tak wielu ludzi przybywało i przybywa tu poprzez stulecia? Możemy wyszczególnić jakby dwie grupy motywów: Z jednej strony (* zob. nr 16) Porcjunkula jest ważna dla rodziny franciszkańskiej, dla I, II i III Zakonu Franciszkańskiego a z drugiej strony (* zob. nr 20) dla każdego z nas.

 

15. Porcjunkula jest małym kościółkiem zbudowanym w stylu romańskim w IX wieku dla Benedyktynów z góry Subasio, góry, która “wisi” nad Asyżem. Został on zbudowany na uboczu, niemalże w środku dębowego lasu, ok. 3,5 km od Asyżu, w miejscu nazywanym przez okoliczna ludność “portiunkola” – “cząstka”. Konsekrowany był pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP, ale ponieważ mieszkańcy tej okolicy uważali, że słychać tu anielskie pieśni, bardziej znany był pod nazwą “Matki Bożej od Aniołów”, “Matki Bożej Anielskiej” i tak też zostało do dzisiaj.

 

16. Tu jest kolebka Rodziny Franciszkańskiej.

 

16.1. Ok. roku 1205-6 Franciszek po powrocie z niewoli i po chorobie, na początku swej drogi nawrócenia odbudował go wraz z dwoma innymi kościołkami: św. Damiana (ok. 4,5 km stad) i św. Piotra (dziś już nie istniejący).

 

16.2. Kościółek Porcjunkula prawdopodobnie został przez Franciszka “wyciągnięty” odrobinę wzwyż. Ponieważ jest zbyt wysmukły jak na kościół z IX wieku. Bardziej widać ową wysmukłość wewnątrz ponieważ z zewnątrz można to wytłumaczyć złudzeniem spowodowanym gotycka wieżyczką dobudowaną prawdopodobnie po remoncie bazyliki po trzęsieniu ziemi w 1832 r.

 

16.3. W 1208 roku, prawdopodobnie w ówczesne święto Św. Macieja Apostoła 24 lutego, Franciszek słyszy w tym kościółku fragment Ewangelii mówiący o rozesłaniu uczniów, aby w ubóstwie szli głosić Dobra Nowinę ubogim. Odczytuje ten fragment jako osobiste powołanie do życia w ubóstwie. Po wyjściu z kościoła natychmiast zmienia strój z pustelniczego na żebraczy i jak apostołowie rozpoczyna głoszenie ewangelii ubogim. Najpierw w pobliskiej okolicy, a później coraz dalej – najdalej zaszedł do Ziemi Świętej.

 

16.4. “Prawdopodobnie” w cudzysłowie gdyż biografie mówią o dniu św. Macieja jednak współczesne badania historyczne mówią, że wtedy nie był czytany ten fragment Ewangelii. Ta sprzeczność jednak nie wpływa na istotną prawdę o wyborze przez Franciszka drogi ubóstwa ewangelicznego.

 

16.5. Ok. 2 lat później Franciszek i jego pierwsi towarzysze wyrzuceni – przez wieśniaka z osłem – z Rivotorto poszukiwali miejsca pobytu. Ponieważ Biskup nie miał żadnego kościoła, przy którym bracia mogliby się osiedlić, Franciszek zwrócił się o pomoc do Benedyktynów z góry Subasio. Ci Ofiarowali Franciszkowi Porcjunkulę z zastrzeżeniem, że uczyni z niej “głowę i matkę całego zakonu”. Scena symbolicznego darowania kluczy do Porcjunkuli Franciszkowi przez opata Machabeusza przedstawiona jest na jednym z fresków umiejscowionych na filarach wspierających kopułę nad Porcjunkulą.

 

16.6. Pozostałe 3 freski przedstawiają inne sceny związane z życiem Franciszka: sąd przed biskupem asyskim Gwidonem i świadomy wybór ojcostwa Bożego przez Franciszka, obłóczyny św. Klary w Porcjunkuli, zatwierdzenie reguły przez papieża Innocentego III).

 

16.7. Tutaj również w noc z niedzieli Palmowej na Wielki Poniedziałek 1211 roku Franciszek obcina włosy św. Klarze (ur. 1193) daje jej habit i w ten sposób rozpoczyna się historia życia i działalności II Zakonu Franciszkańskiego (żeńskiej gałęzi Zakonu Franciszkańskiego) tzw. Ubogich Panien, zakonu dzisiaj znanego pod nazwa Sióstr Klarysek.

 

16.8. Tutaj również schodzili się i pielgrzymowali pierwsi świeccy naśladowcy św. Franciszka, aby nauczyć się jak on odczytywać Ewangelię i żyć nią na co dzień w swoich rodzinach. I chociaż nie można podać dokładnej daty powstania Trzeciego Zakonu, to jednak przyjmuje się że właśnie tu jest również jego kolebka.

 

16.9. Tutaj także miały miejsce tzw. Kapituły, czyli spotkania braci w celu ustalenia rozmaitych spraw duchowych i porządkowych. m.in. w 1217 (lub 1219) roku odbyła się tu tzw. “Kapituła rogoziana” lub “szałasów”, na której – jeszcze za życia św. Franciszka zebrało się ok. 5000 braci i na której miał być obecny św. Dominik Guzman, założyciel Zakonu Kaznodziejskiego – Dominikanów.

 

16.10. Stad również rozchodzili się pierwsi naśladowcy św. Franciszka i sam Święty w świat “aby głosić Ewangelie ubogim”.

 

17. Franciszek nie chcąc posiadać niczego na własność zobowiązał się każdego roku dostarczać kosz ryb jako należność za dzierżawę tego miejsca. W zamian Benedyktyni ofiarowali Franciszkowi beczułkę oliwy. Ta wymiana trwa do dzisiaj. Ponieważ opactwo na górze Subasio zostało zniszczone dzisiaj wymiana darów dokonuje się z benedyktynami z opactwem św. Piotra w Asyżu, niegdyś filii opactwa z góry Subasio.

 

18. Obecne sanktuarium w Rivotorto należy do OFMConv. Jest niestety jedynie współczesna próba rekonstrukcji, ponieważ dzisiaj nie można już dokładnie określić miejsca, gdzie stała owa szopa, w której znaleźli pierwsze schronienie Franciszek i Bracia.

 

19. Klara urodziła się w 1193 roku w szlacheckiej rodzinie w Asyżu. Po obółczynach w Porcjunkuli przebywała najpierw w klasztorach SS. Benedyktynek w Panzo i w Bastia. Potem aż do śmierci mieszkała w klasztorze wybudowanym przez Franciszka przy kościele św. Damiana. Zmarła w roku 11 sierpnia 1253. Została pochowana w kościele św. Jerzego w Asyżu. Obecnie jest to Bazylika św. Klary w Asyżu. Klaryski opuściły San Damiano w 1257 r. przenosząc się do klasztoru przy nowowybudowanej bazylice św. Klary. Zabrały ze sobą oryginał krucyfiksu z którego Chrystus miał przemówić do Franciszka. Warto pamiętać iż Bazylika św. Klary, podobnie jak wiele innych miejsc w Słonecznej Italii, jest codziennie zamknięta na czas sjesty poobiedniej, tj. od godz. 12.00 do 15.30 !!!

 

20. Drugim motywem dlaczego ten mały kościółek jest tak bardzo ważny jest tzw. Odpust Porcjunkuli. Ten motyw dotyczy każdego wierzącego, nie tylko franciszkanina z I, II czy III Zakonu. Przywilej ten uzyskał Franciszek w 1216 r. Reszta informacji przy omawianiu obrazu ks. Hilarego z Viterbo stanowiącego jeden z niewielu elementów wystroju wewnętrznego Porcjunkuli (* zob. nr 23).

 

21. Odpust zupełny, czyli całkowite darowanie kary za grzechy odpuszczone już co do winy w sakramencie pokuty i pojednania. Odpust Porcjunkuli można uzyskać pod zwykłymi warunkami raz w roku dla siebie lub dla jednego zmarłego:

 

21.1. nawiedzając Porcjunkulę w dowolny dzień roku lub

 

21.2. nawiedzając jakikolwiek kościół parafialny (nie dotyczy kościołów filialnych, rektoralnych czy kaplic, nawet publicznych) lub franciszkański w dniu 2 sierpnia (dokładnie od I nieszporów 1 sierpnia do końca dnia 2 sierpnia)

 

22. Zwykłymi warunkami odpustu zupełnego są: wykonanie czynności, aktu, do którego przywiązana jest łaska odpustu (w tym przypadku nawiedzenie Porcjunkuli, kościoła parafialnego lub franciszkańskiego), Spowiedź św., Komunia św., wyznanie wiary jako potwierdzenie swej tożsamości chrześcijańskiej, modlitwa Ojcze nasz jako potwierdzenie świadomości bycia dzieckiem Bożym, którym stałem się przez przyjęcie sakramentu chrztu, dowolna modlitwa w intencji Ojca Świętego jako potwierdzenie swej przynależności do Kościoła oraz nieprzywiązanie do żadnego grzechu nawet lekkiego.

 

23. Wystrój Porcjunkuli.

 

23.1. Zewnętrzny:

 

23.1.1. Fasadę, czyli przednia, czołową ścianę Porcjunkuli zdobi współczesny fresk wykonany przez Fryderyka Overbecka w 1829 r. przedstawiający Franciszka podczas mistycznej wizji Chrystusa i Matki Najświętszej w Porcjunkuli, otrzymującego zapewnienie o darze odpustu zupełnego dla tego miejsca.

 

23.1.2. Na prawej ścianie zachowały się resztki fresków z XIV w. przedstawiające św. Franciszka i św. Bernardyna ze Sieny.

 

23.1.3. Również na tej ścianie na lewo od drzwi jest wmurowana niewielka tablica z ledwo czytelną łacińską inskrypcją. Jest to tablica nagrobna br. Piotra z Catani, pierwszego po Franciszku, jeszcze za jego życia, przełożonego braci, który zmarł w 1221 r. w opinii świętości. Na prawo od drzwi znajduje się kropielnica.

 

23.1.4. Legenda mówi, że br. Piotr był człowiekiem bardzo świętym. Już za życia czynił wiele cudów. Po śmierci natomiast cudów za jego przyczyna było tak wiele, ze liczni pielgrzymi przybywający do jego grobu nie dawali spokoju braciom pragnącym się modlić. Wtedy Franciszek na mocy posłuszeństwa zakazał Piotrowi czynienia cudów. I cuda się skończyły i nastał błogosławiony spokój.

 

23.1.5. Na tylnej ścianie, nad niewielka absydą i wejściem do ołtarza znajduje się nieco zniszczony fresk przedstawiający scenę Ukrzyżowania. Wśród postaci zgromadzonych wokół krzyża znajduje się również św. Franciszek. Fresk ten stanowił kiedyś dekoracje chóru zakonnego. Podczas budowy Bazyliki ściana oddzielająca chór zakonny – zbudowany wcześniej z polecenia św. Bernardyna ze Sieny – od nawy została zburzona i przy tej okazji zniszczeniu uległ również fresk. Na ocalałym fragmencie widzimy Franciszka na klęczkach obejmującego rękoma krzyż Pański, Marię Magdalenę, oraz krzyż, na którym wisi Dobry Łotr. Fakt ze ocalał fragment ukazujący zwłaszcza te dwie postacie ma w tym miejscu – Odpust Porcjunkuli, Perdono-Przebaczenie – swoja szczególną wymowę.

 

23.1.6. Drzwi główne. Napis na progu głosi “To miejsce jest święte”. Natomiast napis nad drzwiami: “To jest brama życia wiecznego”.

 

23.2. Wystrój wewnętrzny jest bardzo prosty. Resztki Fresków z XIV w. Nad ołtarzem zawieszony jest obraz namalowany w 1393 r przez księdza Hilarego z Viterbo przedstawiający historie zyskania odpustu zupełnego dla tego miejsca.

 

23.2.1. Scena centralna przedstawia moment Zwiastowania NMP. Dlaczego właśnie ta scena w tym miejscu? Ksiądz Hilary znając dobrze historie Kościoła i jednocześnie historie życia Franciszka oraz jego dzieło odbudowy Kościoła ukazać chciał w ten sposób bardzo piękną analogię miedzy “Tak” Maryi w Nazarecie, które zmieniło historie świata, a “Tak” Franciszka – wypowiedziane tu w 1208 roku – które również zmieniło historie świata. Jako kapłan i teolog Hilary z Viterbo chce nas także zachęcić do refleksji nad naszym “tak” mówionym Chrystusowi. Ono również ma moc zmienić świat.

 

23.2.2. Prawy dolny róg. Scena przedstawiająca Franciszka rzucającego się w ciernie. Według legendy pewnego dnia w 1216 roku przebywając w szałasie w pobliżu Porcjunkuli Franciszek miał mieć tak wielkie pokusy, że aby je przezwyciężyć rzucił się w rosnące w pobliżu ciernie. Wtedy ciernie w cudowny sposób utraciły kolce i przemieniły się w róże bez kolców. Róże, które obecnie rosną w tzw. Ogrodzie Różanym (”Roseto” obok zakrystii Bazyliki) maja pochodzić jakoby od tych róż z czasów św. Franciszka. Rzeczywiście nie maja kolców.

 

23.2.3. Kolejna scena u góry z prawej strony przedstawia Franciszka zbierającego owe róże i idącego ofiarować je Chrystusowi i Matce Najświętszej do Porcjunkuli. Róże są białe – symbol Bożej mądrości – i czerwone – symbol Bożej miłości. Wraz z różami Franciszek chce ofiarować Chrystusowi i Maryi swoje ofiary w walce z pokusami, w walce o swoja świętość.

 

23.2.4. Scena środkowa, u góry, przedstawia Franciszka w Porcjunkuli i jego mistyczna wizje Chrystusa i Matki Najświętszej w otoczeniu 60 aniołów. Właśnie w 1216 r. w tym kościółku Franciszek miał wizje Chrystusa i Matki Najświętszej w otoczeniu aniołów. Prosił wtenczas o wielki jak na owe czasy przywilej dla tego miejsca, o odpust zupełny. Otrzymał od Chrystusa zapewnienie o udzieleniu tego odpustu, pod warunkiem wszakże, że Franciszek uda się po zatwierdzenie tego przywileju do papieża – Wikariusza Chrystusa Pana na ziemi.

 

23.2.5. Franciszek posłuszny słowom Chrystusa znalazł papieża Honoriusza III w Perugii – ok. 20 km stad. Przedstawia to górna scena z lewej strony. Przekazy biograficzne mówią, że początkowo papież nie chciał się zgodzić. I jak na ówczesne czasy nie ma w tym nic dziwnego. Jeśli się dodatkowo pamięta o tym, że Porcjunkula stała wtedy na zupełnym odludziu, w środku dębowego lasu a potwierdzony akt odpustu zupełnego równałby ja w honorach z wielkimi bazylikami rzymskimi i z bazylika Jerozolimska, a pielgrzymkę do Porcjunkuli równał z pielgrzymka do Ziemi Świętej. Jak mówi dosyć późna legenda papież jednak z ciekawości zapytał Franciszka na ile lat chciałby ten odpust otrzymać. Franciszek odpowiedział ze nie rozumie. Papież miał zapytać powtórnie, na ile lat? Na rok, na 3 lata, na 6 czy może na 7 lat? Wtedy Franciszek miał odpowiedzieć papieżowi: “Ojcze święty przecież dajesz nie lata ale dusze!”. Ta, tak bardzo prosta a tak bardzo teologiczna wizja Franciszka urzekła papieża, tak, iż udzielił przywileju odpustu dla tego miejsca, ograniczając jednak możliwość jego zyskania tylko do jednego dnia w roku (* nr 21).

 

23.2.6. Teologiczna wizja odpustu przedstawiona przez Franciszka jest ujmująca i tak bardzo dla niego charakterystyczna, ponieważ przedstawia, że nie chodzi o jakieś sztuczne lub obce prostemu nie wykształconemu człowiekowi, rozważania filozoficzne lub teologiczne spekulacje nad prawdami teologicznymi, ale o bezpośrednie ujecie tajemnicy daru Miłości Bożej ofiarowanej konkretnemu człowiekowi – mnie i Tobie – którzy kochamy i pragniemy pogłębić tę miłość. Odpust jest “darem miłości dla serca, które potrafi i chce prawdziwie kochać”. Odpust odnosi się nie tylko do przeszłości – w wymiarze żalu za grzechy – ale również do przyszłości – chcę więcej kochać siebie lub bliźniego który oczekuje w czyśćcu.

 

23.2.7. Według legendy Franciszek miał zaraz uradowany wybiec z sali audiencji. Papież przywołał go z powrotem i powiedział, aby poczekał i zabrał jakiś dokument, jako dowód stwierdzający udzielenie odpustu. Na co Franciszek miał odpowiedzieć, że taki nie jest mu potrzebny. Wystarczy mu słowo Papieża. “Jeśli odpust jest dziełem Boga, On sam zatroszczy się, aby to okazać. Nie chce żadnego dokumentu. Matka Boża będzie pergaminem, Chrystus notariuszem, a aniołowie świadkami”.

 

23.2.7. Ostatnia scena, lewy, dolny róg, przedstawia Franciszka ogłaszającego zgromadzonej wokół Porcjunkuli ludności, fakt udzielenia odpustu zupełnego. Franciszek miał to uczynić słowami: “Bracia chce was wszystkich zabrać/posłać do raju”. Obraz ten dodatkowo przedstawia przypuszczalny wygląd Porcjunkuli pod koniec XIV stulecia. Porcjunkula posiada jeszcze prosta, niewielka dzwonnice i prosta rozetę nad drzwiami głównymi później zamurowaną.

 

24.1. Następnie przechodzi się do kaplicy Transitus – łac. Przejścia. W czasach św. Franciszka była to Infirmeria zakonna, mały szpitalik, w którym przebywali bracia chorzy. Tu św. Franciszek, przeczuwając zbliżającą się śmierć kazał się przenieść z pałacu biskupiego z Asyżu i tu zmarł 3 października 1226 roku, w sobotę wieczorem. Później w tym miejscu ustanowiono kaplice.

 

24.2. Ściany zewnętrzne zdobią freski z 1886 r. namalowane przez D. Bruschi’ego. Fresk na ścianie bocznej przedstawia moment śmierci Świętego, natomiast ten na ścianie tylnej – jego pogrzeb. Wśród postaci obok braci widać na nich Brata Jakobinę.

 

24.3. Wewnątrz ściany są ozdobione freskami z 1520 roku wykonanymi przez Giovanni Spagna, przedstawiającymi pierwszych towarzyszy św. Franciszka.

 

24.4. W ołtarzu znajduje się figura przedstawiająca Świętego wykonana przez Andrea della Robbia. Figura wyobraża Franciszka trzymającego krzyż i Ewangelie – dwa bieguny jego życia.

 

24.5. Pośrodku znajduje się relikwiarz z cingulum, paskiem, sznurem, którym za życia opasywał się św. Franciszek.

 

24.6. Drzwi z prawej strony to drzwi z czasów św. Franciszka (choć dopiero po bliższym przyjrzeniu się widać, że są to resztki drzwi lub ich fragmenty).

 

24.7. Według jednej tradycji Franciszek zmarł położony na gołej ziemi. Według innej zmarł położony na desce na której później został namalowany przez tzw. Mistrza od św. Franciszka obraz Świętego. Franciszek trzyma na nim kartkę z łacińskim napisem: “Tu spoczywałem za życia i po śmierci”. Obraz ten obecnie znajduje się w Muzeum Porcjunkuli – po drodze do wyjścia z trasy zwiedzania.

 

25. Po zwiedzeniu kaplicy Transitus można zatrzymać się na chwile w pobliżu zakrystii Bazyliki – pamiętać o tym, by nie tarasować przejścia (!) – i opowiedzieć o tym, co będziemy widzieć dalej: Figura św. Franciszka z żywymi turkawkami (gołębiami), Figura św. Franciszka z owieczka, ogród różany (Roseto) i Kaplica róż. Mówimy o tym tu, ponieważ krużganek, którym pójdziemy jest wąski i trudno w nim mówić tak, by wszyscy słyszeli. Również dlatego, aby nie blokować przejścia innym zwiedzającym.

 

26. Figura św. Franciszka z żywymi Turkawkami. Czasami – w zależności od widzimisie, temperamentu, determinacji i dobrej woli strzegących tego miejsca wolontariuszy – wolno fotografować, ale ZAWSZE bez flesza, lampy błyskowej, aby nie straszyć ptaków.

 

27. W ogrodzie po lewej stronie znajduje się figura św. Franciszka z owieczka. Owieczka jest może podobna trochę do wilka i najczęściej też Franciszek jest kojarzony z wilkiem z Gubbio, ale to tu na pewno jest figurką owieczki – umiłowanego stworzenia św. Franciszka ze względu na skojarzenia z Chrystusem Niepokalanym Barankiem. Wilk jest na jednej z płaskorzeźb otaczających postument, na którym figura stoi. Niestety od strony krużganku ta płaskorzeźba nie jest widoczna. Nie widać też sceny Franciszka z sokołem (lub krukiem – są różne interpretacje). Widoczne natomiast są: na wprost – św. Franciszek z jaskółkami (lub – uwaga jw. – skowronkami, ulubionymi ptakami Świętego) oraz św. Franciszek trzymający na dłoniach cykadę.

 

28. Konika polnego, świerszcza – tak przetłumaczyli polscy tłumacze Wczesnych Źródeł Franciszkańskich, co jednak nie jest prawda, bo są to różne owady, a oryginał łaciński podaje “cicada” (tłumaczenie włoskie “cicala”). Właśnie cykada lubi nasłonecznione lasy dębowe, a tak usytuowana była kiedyś Porcjunkula.

 

29. Na przeciw na murze znajduje się mała kafelka – majolika – przedstawiająca Franciszka płaczącego. Przypomina ona pewną legendę, która mówi, iż pewnego razu Franciszek szedł i płakał. Kiedy pewien spotkany wieśniak zapytał go dlaczego płacze, Franciszek miał odpowiedzieć że płacze bo (a) „Miłość nie jest kochana” lub (b) „Opłakuję mękę mego Pana”. Wtedy wieśniak miał podobno dołączyć się do płaczu. Tzw. Kaplica Płaczu (Pianto), gdzie jest większa (1,5x1,5 m) majolika przedstawiająca i upamiętniająca tę scenę, znajduje się za Kaplicą Róż. Obecnie nie jest udostępniana do zwiedzania, ale sporadycznie do sprawowania liturgii Mszy św. – dla małych grup – po wcześniejszym uzgodnieniu w zakrystii.

 

30. Ogród Różany z różami bez kolców – niektórzy mówią, że róż tych nie da się przeszczepić w inne miejsce, co jest wielce wątpliwe, gdyż inni niektórzy twierdzą, iż właśnie takie róże maja. Może też mieli pokusy.

 

31.1. Na końcu krużganka dochodzimy do Kaplicy Róż. Jest to małe oratorium wybudowane z polecenia św. Bonawentury – generała zakonu – ok. roku 1260, na miejscu szałasu, w którym najczęściej miał przebywać św. Franciszek. Przez małe okienko z boku lub od wewnątrz można zobaczyć w małej krypcie rzekome fundamenty tego szałasu.

 

31.1.1. Figura ustawiona w tym miejscu (w malej krypcie) przedstawia modlącego się Franciszka, o którym jeden z biografów powiedział, że “był nie tyle modlącym się człowiekiem, ale samą modlitwą” (Celano).

 

31.1.2. Pnie drzew znajdujące się w tym miejscu maja jakoby pochodzić z ambony, z której Franciszek ogłaszał fakt udzielenia łaski odpustu zupełnego. “Jakoby”, ale faktycznie drewno jest tak stare.

 

31.2. W ołtarzu głównym Kaplicy Róż znajdują się freski przedstawiające świętych i towarzyszy św. Franciszka. M.in. po lewej stronie znajduje się jeden z bardziej znanych wizerunków św. Klary.

 

31.3. Ściany boczne kaplicy są ozdobione przez Tyberiusza z Asyżu w latach 1506-1516. Freski przedstawiają – podobnie jak na obrazie ks. Hilarego z Viterbo – historie uzyskania odpustu zupełnego dla Porcjunkuli. Sceny zaczynają się od prawej strony, od ołtarza.

 

31.4. Bardzo ciekawa – z punktu widzenia historii tego miejsca – jest ostatnia scena. Przedstawia ona ogłoszenie faktu odpustu ludziom zgromadzonym wokół Porcjunkuli. Scena ta przedstawia otoczenie Porcjunkuli zanim jeszcze powstał projekt wybudowania obecnej Bazyliki. Widzimy, iż już wtedy nad kościółkiem Porcjunkuli istniało jakieś zadaszenie, a wokół były jakieś zabudowania. Prawdopodobnie jest to tzw. Chór św. Bernardyna ze Sieny, powstały z jego inicjatywy (zob. nr 5 i 23.1.4). Warto też zwrócić uwagę na brak wieżyczki która obecnie wieńczy Porcjunkulę (zob. nr 6) oraz fresk na fasadzie kościółka – również inny niż ten obecny (zob. nr 23.1.1). Fresk – nie wiadomo kiedy powstały – namalowany został po uprzednim zamurowaniu malej rozety (zob. nr 23.2.7)

 

32.1. Po wyjściu z Kaplicy Róż wchodzimy w korytarz, u którego wylotu znajduje się sklepik z dewocjonaliami (straszna drożyzna). W tym miejscu można zatrzymać się na ewentualne pytania. Poinformować pielgrzymów, że idąc dalej trafią na dość szeroki krużganek, w którego połowie z lewej strony znajdują się sale wystawowe sztuki współczesnej (obecnie – jesień 2000r.) a z prawej Muzeum Porcjunkuli, w którym znajdują się m.in. obrazy na desce: dwa przedstawiające św. Franciszka (Cimabue i tzw. Mistrz od św. Franciszka) oraz Krucyfiks wykonany Giunto Pisano; makieta Asyżu i okolicy z czasów nawrócenia św. Franciszka; majolikowy ołtarz wykonany przez Andrea della Robbia – wcześniej był w krypcie pod głównym ołtarzem Bazyliki.

 

32.2. Godziny zwiedzania: Do południa: od 9.30 do 12.30; Po południu: od 15.00 do 18.30. W poniedziałki ZAMKNIĘTE.

 

- ora solare: dalle 15.00 alle 18.00.

 

32.3. Opłata za wstęp: Normalny: € 2,50; Ulgowy A: € 1,50 (dla grup większych niż 15 osób; dla osób pomiedzy 11 i 18 rokiem życia; dla studentów studiów wyższych; dla posiadaczy biletu wspólnego uprawniającego do zwiedzania innych Muzeów zjednoczonych w Rete Museale Ecclesiastica umbra); Ulgowy B: € 1,00 (Szkolny); Wstęp dla dzieci poniżej 10 roku życia, dla przewodników grup oraz osób towarzyszących inwalidom, dla osób zakonnych i duchownych jest bezpłatny. Muzeum nie sprzedaje biletów 10 minut przed zamknięciem. Jest możliwość zamówienia zwiedzania z przewodnikiem.

 

32.3. W muzeum dokonuje się rezerwacji dotyczących celebracji liturgicznych w Porcjunkuli (zob. nr 36). Rezerwacji można dokonać pod numerem telefonu: (+39) 075.8051419; za pośrednictwem faxu: (+39) 075.8051418 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. (w języku włoskim, niemieckim lub angielskim)

 

33. Po wyjściu z terenu Bazyliki i klasztoru (idąc za strzałkami pokazującymi wyjście) trafiamy na plac przed Bazyliką, gdzie można wskazać gdzie znajduje się międzynarodowa Księgarnia Franciszkańska (Libreria Internazionale Francescana), w której są do nabycia również – co prawda nieliczne – pozycje w języku polskim.

 

34. Nie zapomnieć też poinformować, że toalety znajdują się ok. 50-100 m od Bazyliki idąc wzdłuż klasztoru i na końcu skręcając w lewo i zaraz znowu w lewo.

 

35. Oprowadzanie można zakończyć albo przy zakrystii (zob. nr 25) albo w korytarzu za Kaplica Róż (Roseto) (zob. nr 32) albo na placu przed Bazylika.

 

36. Msze św. można celebrować: w większych grupach w kaplicy św. Klary i w tzw. Refettorio (drzwi na lewo przed wejściem do sal wystawowych – zob. nr 32) dla mniejszych grup lub indywidualnie w kaplicy San Carlo (przy zakrystii) lub w Kaplicy Płaczu (tzw. Pianto – zob. nr 29). Najczęściej jednak proponuje się dołączenie do jednej z Mszy św. odprawianych przy głównym ołtarzu (tzw. Altare papale). Najlepiej chęć odprawienia Mszy św. uzgodnić wcześniej telefonicznie w Informacji. Msze św. w samej Porcjunkuli można odprawiać w dowolnym języku – po wcześniejszym zgłoszeniu (i tylko wtedy) w Muzeum (NIE W ZAKRYSTII), tylko w dni powszednie i tylko w godzinach 7.30, 8.30 i 9.30.

 

37. Ważniejsze daty:

 

1182 - urodził się św. Franciszek

 

1193 - urodziła się św. Klara

 

1202 - niewola Franciszka, choroba i kryzys duchowy

 

1206 - odbudowa San Damiano, wyrzeczenie się rodziny

 

1208 24 luty - Ewangelia o rozesłaniu Apostołów, zmiana stroju, pierwsi towarzysze

 

1209 - ustne zatwierdzenie Reguły przez papieża Innocentego III, osiedlenie się w Rivotorto

 

ok. 1210 - otrzymanie Porcjunkuli od Benedyktynów

 

1211 28 marca, noc z Niedzieli Palmowej na Wielki Poniedziałek – obłóczyny św. Klary

 

1216 - Odpust Porcjunkuli zatwierdzony przez papieża Honoriusza III

 

1223 24/25 grudnia - żłóbek w Greccio

 

1224 17 września - stygmaty na Alwerni

 

1226 3 październik - śmierć w Porcjunkuli

 

1226 4 październik - pogrzeb w Asyżu w kościele św. Jerzego (obecnie bazylika św. Klary)

 

1228 16 lipca - ogłoszenie Świętym przez papieża Grzegorza IX – wcześniej Kardynał Hugolin, Kardynał Protektor Zakonu i osobisty przyjaciel Franciszka.

 

1230 25 maja - Przeniesienie ciała św. Franciszka do Asyżu, do nowowybudowanej bazyliki ku jego czci.

 

1253 11 sierpnia - w San Damiano umiera św. Klara

 

1939, 18 czerwca - Papież Pius XII ogłasza Franciszka głównym Patronem Włoch razem ze św. Katarzyna ze Sieny

 

1980, 29 listopad - Papież Jan Paweł II ogłasza Franciszka Patronem Ekologów

 

1986, 27 październik - Spotkanie modlitewne przywódców religijnych wielkich religii światowych w intencji o Pokój.

 

 

 

Innocenty A. Kiełbasiewicz ofm

JAK BIEDAK...

„Chłopców” jest ośmiu. Najmłodszy ma 33 a najstarszy 83 lata...

Łukasz z „zespołem Downa”. Ma 33 lata. Potrafi z całą radością, prostotą, bezpośredniością a jednocześnie swoistą nieporadnością pięciolatka podbiec i przytulić się do Ciebie w najmniej spodziewanym momencie... I trzeba to widzieć ile radości sprawia mu to, że może do Ciebie podejść i witając się pogłaskać Cię po policzku, próbując przy tym z trudem przypomnieć sobie a następnie wymówić Twoje imię...

Piotr. Najmłodszy. Porażenie mózgowe. Większą część swojego życia spędził w szpitalach, z czego 25 – nie wiedzieć czemu – w szpitalu psychiatrycznym na oddziale zamkniętym... Na skutek zaniedbań prawie w ogóle nie mówi, nie rusza się, tylko cały czas patrzy na telewizor i bawi się klamerką do prania. Jest zadowolony, gdy może do niej się pośmiać, coś tam pogulgotać...

Orest – 47 lat – 27 lat temu rodzony brat z zazdrości o dziewczynę – dosłownie – odstrzelił mu twarz. Od tego czasu nie ma oczu, nosa i w ogóle żadnych kości policzkowych... Śmieje się i mówi, że teraz wygląda „jak księżyc w ostatniej kwadrze”... Ma misję do spełnienia. Wspomina, że kiedyś był niewierzący, a teraz wie, iż jego powołaniem jest dzielić się swoją wiarą, podtrzymywać na duchu innych, słabszych...

Maurycy – 47 lat – na wypowiedzenie krótkiego „Dzień dobry” potrzebuje przynajmniej 10 sekund, mimo to bez pardonu z uśmiechem na twarzy wytknie Ci każdy językowy lapsus...

Kazimierz – 55 lat – o wiecznie zadumanej i skupionej twarzy greckiego filozofa, ale mentalności pięciolatka. Jest mistrzem cierpliwości i to pomaga mu budować piękne zamki z piasku i domki z kart (gdy na dworze jest zimno)...

Franek i Franciszek. „Bliźniaki” – obaj w tym samym wieku – 59 lat – obaj z lekkim porażeniem mózgowym, nie za wielkim, ale skutecznie uniemożliwiającym im samodzielne życie... Chociaż pochodzą z odległych krańców kraju, z różnych rodzin, z różnym wychowaniem, mentalnością przyzwyczajeniami, to potrafią to wszystko przezwyciężać i być dla siebie jak bracia Zawsze jeden troszczy się jak tylko może o drugiego...

I ostatni, przeszło osiemdziesięcioletni Mateusz. Od 20 lat sparaliżowany na prawą stronę po wylewie. Trafił tu dwa lata temu po śmierci swojej żony... Prawie cały czas coś tam do siebie mruczy, nuci pod nosem jakieś tylko sobie znane melodie... Nie potrafi mówić, z trudem się porusza, ale jego oczy zawsze mają w sobie uśmiech, czasem nawet są to iskierki urwisa, który coś zbroił...

To co czujesz trudno jest zdefiniować...

Na pewno nie jest to strach. Bardziej może, chyba z trudem skrywane zawstydzenie z odrobiną obawy: żeby im czymś nie dokuczyć, nie urazić, choćby tylko nieświadomie, dotknąć duchowo, psychicznie lub też fizycznie...

Nie zrobisz dla nich wiele, bo też ile można zrobić przez tych kilkadziesiąt minut: parę krótkich słów, uścisk dłoni, przytulenie, uśmiech, chwila towarzystwa, może spacer. Jedno rozdanie talii kart, rozrywkowy pasjans, partia domina...

I wtedy z całym swoim wykształceniem, erudycją, obyciem i dobrym wychowaniem, czujesz się jak biedak.

Jesteś zdrowy, sprawny, masz rodzinę, przyjaciół. Studiowałeś mądre rzeczy a spotykając ich widzisz, że jesteś właśnie jak biedak, który bardziej od nich bierze niż sam im daje.

Spotkałem ich, zda się, jedynie na chwilę. Zostali we mnie już od dziesięciu lat. Obecni wspomnieniem.

br. Innocenty Kiełbasiewicz, ofm

 

 

Krótka medytacja z duchowością w tle

Duchowość. Słowo podobnie jak i wiele innych słów, które niosą jakieś wartości (np. Wolność czy Kultura) jest dzisiaj niezwykle popularne. Wystarczy wziąć do ręki pierwsze z brzegu czasopismo ilustrowane … (tu autocenzura wycięła nazwę owego czasopisma, ze względu na podejrzenie o kryptoreklamę konkurencji) a zawsze coś o duchowości tam znajdziemy. Wydawać by się więc mogło, że wszyscy jeśli nie bardzo dobrze to przynajmniej wystarczająco dobrze wiemy cóż to takiego jest i jak się to je. Ale no właśnie: wydawać by się mogło... Tak jak często słowo duchowość pada we wspomnianym wyżej tekście – nazwijmy go umownie popularnym albo może używając niezwykle trafnego w tym przypadku skrótu: pop – tak też niemalże równie często używane jest tam w sposób bardzo niejednoznaczny, zamglony i równie bardzo ogólnikowy, rozwodniony. Co więcej, wielokrotnie też po prostu się go tam nadużywa. I nie bez kozery zestawiłem słowo Duchowość ze słowami takimi jak Wolność czy Kultura, gdyż wielu jest obecnie takich, którzy mniemają, iż już samo użycie tych terminów w odniesieniu do jakiejś opisywanej, tworzonej bądź doświadczanej rzeczywistości nadaje jej istotnie charakter prawdziwej Wolności, Kultury bądź też Duchowości. Podobnie jednak jak aborcja, antykoncepcja czy narkomania niewiele ma wspólnego z Wolnością, a chamstwo, wulgarność czy prostactwo z Kulturą, tak również nie wszystko, co człowiek przeżywa lub czego doświadcza w sobie, będzie rzeczywiście Duchowością. Upojenie alkoholowe zawsze będzie tylko upojeniem, upalenie trawką upaleniem, a zwidy i akceleracja umysłowa po amfetaminie, czy ekstazy po extasy, czy też innych tego rodzaju paskudztwach, przez niektóre kręgi uznawanych nawet za swego rodzaju przyspieszacze ducha, leżą tak daleko od Duchowości jak Arktyka od Antarktydy – na dwóch przeciwległych biegunach.

No tak, ale przecież chciałem pisać o Duchowości, a nie pastwić się nad tym czym ona nie jest. Ad rem więc.

W bardzo dużym uproszczeniu możemy mówić o duchowości w ogóle albo o duchowości chrześcijańskiej. Wydawać by się mogło, iż oba te punkty widzenia są zbieżne ze sobą przynajmniej po części, ponieważ u swego źródłosłowu odnoszą się do ducha. Jednak różnica jest większa aniżeli mogłoby się wydawać. Ogólne ujęcie duchowości bierze swój początek od jakiegoś ducha i często chodzi tutaj o jakiś pierwiastek duchowy, jakąś iskrę bożą, również jakieś doznanie łączności, jedności z jakimś Prabytem, Absolutem, różnie nazywanym i określanym w różnych religiach, w skrajnych przypadkach duchowością nazywany jest też jakiś czasami trudny do nazwania i zdefiniowania przejaw życia psychicznego człowieka. Temat jest więc rozległy i w zależności od wyznawanego światopoglądu może przyjąć postać idealistyczną jak i nawet materialistyczną.

Duchowość chrześcijańska natomiast ma na pierwszym miejscu wymiar personalistyczny. Odnosi się do Osoby i do relacji, w którą Osoba ta wchodzi z innymi osobami. Osobą tą zaś jest właśnie Duch. Idąc nieco na skróty, słowo to odnosimy najczęściej jedynie do Trzeciej Osoby Trójcy Świętej, niemniej jednak w sensie ścisłym chodzi o każdą z trzech Osób – Osobę Ojca, Osobę Syna i Osobę Ducha Świętego – w ich specyficznym osobowym działaniu. Różnica w pojmowaniu duchowości jest więc istotna.

Ze względu na charakter niniejszego tekstu i tego gdzie ma się on znaleźć, jak również dlatego, żem katolik z dziada pradziada i babki prababki, pozwolę sobie poprzestać jedynie na tym podstawowym ogólnym rozróżnieniu punktów widzenia na duchowość i dalej pochylać się jedynie na tym co jest nasze – chrześcijańskie i katolickie.

Czym więc jest owa duchowość chrześcijańska? Nie będzie pewnie niczym odkrywczym stwierdzić, że jest to – najkrócej ujmując – duchowość tych co mienią się być chrześcijanami. Pamiętając jednak o wyżej ogólnie wspomnianym fundamencie jakim jest wyjątkowy chrześcijański personalizm trynitarny, na miejscu będzie wskazać właściwy punkt wyjścia i kierunek naszego przyglądania się i praktykowania swej własnej duchowości.

Na pierwszym więc miejscu duchowość chrześcijańska jako duchowość chrześcijan to właśnie doświadczenie relacji, dialogu, rozmowy, modlitwy, współobecności, współpracy, współdziałania Boga ze sobą. Boga Trójjedynego ze swoimi dziećmi, uczniami. Innymi słowy jest to doświadczenie obecności, życia i działania Ducha Bożego w swoim życiu.

A ponieważ jak w każdej współpracy, każdym spotkaniu, dialogu partnerami są dwie osoby, taki i tutaj możemy mówić, iż duchowość chrześcijańska jest więc w swej istocie najpierw doświadczeniem, przeżyciem, a raczej nieustannym przeżywaniem nieustannej obecności i działania w życiu chrześcijanina Boga Trójjedynego. Pan Bóg, Ojciec, Syn i Duch Święty, działa w naszym życiu, a my zwracamy na to uwagę. Przyglądamy się temu. Słuchamy i patrzymy rejestrując, uświadamiając sobie Bożą obecność. Działanie Boga, działanie ducha Bożego, działanie Ojca Syna i Ducha Świętego w naszym życiu, w naszej codzienności – to właśnie jest pierwszy element tego, co nazywamy duchowością chrześcijańską. Zwrócenie uwagi na Boga jest fundamentem duchowości tego kto mieni się być chrześcijaninem.

Drugim elementem i innym sposobem rozumienia duchowości chrześcijańskiej jest duchowość chrześcijan rozumiana jako systematyczna refleksja teologiczna nad ich doświadczeniem duchowym. Jako taka jest ona jedną z wielu współczesnych dyscyplin teologicznych. A nieco prostszym językiem: jest to zatrzymanie się, pochylenie i zamyślenie nad tym doświadczeniem, nad przeżyciem duchowym człowieka, chrześcijanina, przeprowadzone w sposób naukowy. Jest to zamyślenie się i to w sposób coraz bardziej systematyczny, metodyczny, nad tym co usłyszałem, zobaczyłem, zarejestrowałem, a co było objawieniem się, swego rodzaju autoprezentacją Boga w moim życiu. Coś jakby wzięcie Pana Boga i Jego działania pod teologiczno-duchowy mikroskop i odkrywanie praw, zależności, związków, które temu działaniu towarzyszom. Jest to więc jakby naturalna konsekwencja pierwszego z elementów duchowości chrześcijańskiej. Krok dalej i w głąb.

Przy okazji, chciałbym tylko dodać, że zachowując cały szacunek dla Świętej Teologii i zacnych Teologów, którzy się nią zajmują, ten sposób rozumienia i praktykowania duchowości chrześcijańskiej jest zawsze krokiem drugim. Jest – jeśli można tak powiedzieć – konsekwencją, owocem tego pierwszego kroku, kroku który wykonał Pan Bóg w kierunku człowieka. Jest owocem wyjścia Boga naprzeciw człowieka i spotkania Boga z człowiekiem. Jednak to już tu wchodzimy w świat prawdziwego dialogu. To właśnie on, Dialog – przez duże D bo wszak jest to Dialog z Duchem – jest, z całym swym bogactwem treści, jeśli tak to można ująć, kwintesencją duchowości chrześcijańskiej.

Bóg wyszedł więc w kierunku człowieka i człowiek spotkał Boga. Wziął go nawet pod swego rodzaju teologiczną lupę i bada. Bada, bada, bada... Czas więc najwyższy na trzecią odsłonę, bo duchowość chrześcijańska to nie tylko działanie Boga w życiu chrześcijanina czy też teoretyczne, nawet najbardziej pobożne i święte rozważanie i teologiczne badanie. Duchowość chrześcijanina to również całość jego zachowanie. To praktyka. To wyjście poza siebie. To Dialog, który nie sprowadza się jedynie do poziomu werbalnego, czyli słuchania, rozważania bądź używania takich czy innych słów lub deklaracji słownych w stylu „jestem wierzący” ale, nawiązując do Katechizmu Kościoła Katolickiego, jest to: przylgnięcie całego człowieka do Boga który się objawia. Całego człowieka. Duchowość, jako owoc wiary jest przylgnięciem całego człowieka. Całego. We wszystkich przejawach człowieczeństwa.

Oczywiście, na pierwszym miejscu chodzi tu zawsze o nasze postępowanie wobec samego Boga. Chodzi o odpowiedź, jaką chrześcijanin całym sobą daje Bogu każdego dnia. Chodzi o codzienną modlitwę indywidualną, o życie sakramentalne, o odkrywanie i kroczenie drogą powołania, o codzienne stawanie się podobnym do Boga. Bardzo lubię w takich momentach, nawiązując nieco do teologii sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej mówić o tym, że mamy starać się chcieć tego, co chce Bóg, myśleć tak, jak myśli Bóg i odczuwać tak, jak odczuwa Bóg. Ale czy tylko?

Przypomnijmy sobie, że kiedy Pismo św. mówi o człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo Boga, to zaraz dodaje m.in. zadanie przekształcania świata, w którym ma on żyć: czyńcie sobie ziemię poddaną. Dlatego też duchowości chrześcijańskiej nie można zamknąć jedynie do wymiarów zakrystii lub do swoich własnych czterech ścian, złożonych do pacierza rąk i dywanika pod kolanami. Nie można jej skurczyć jedynie do tzw. życia wewnętrznego chrześcijanina, nawet najpobożniejszego, czy tylko do, chciałoby się rzec, spraw ducha albo też jeszcze gorzej: wyłącznie do spraw związanych z ludzką psychiką, czego chcieliby niektórzy. I dlatego trzecim znaczeniem duchowości chrześcijańskiej jest także praktyka życia po chrześcijańsku lub innymi słowy: życie w duchu prawdziwie chrześcijańskim. W konsekwencji więc duchowość chrześcijańska, czy też duchowość chrześcijanina, ponad to, że jest jego wzajemną relacją z Bogiem, to rozciąga się również na to wszystko, co chrześcijanin robi i jak postępuje, na jego relacje z innymi ludźmi, na jego aktywność w świecie, który go otacza, na jego zdolność i jego powołanie do bycia współodpowiedzialnym za rozmaite sprawy świata, w którym żyje. Zatem do zdania, które umieściłem wcześniej, o tym, że mamy starać się chcieć tego, co chce Bóg, myśleć tak, jak myśli Bóg i odczuwać tak, jak odczuwa Bóg dodać należy jeszcze jeden człon: mamy starać się postępować, działać tak, jak postępuje, działa Bóg. Wobec Boga i w imieniu Boga. Trójjedynego, Ojca i Syna i Ducha Świętego. Chodzi więc o wespół-stwarzanie jako nasz udział w kontynuacji dzieła stworzenia do którego jesteśmy powołaniu chociażby jako rodzice; chodzi o wespół-odkupienie, czyli włączanie się w dzieło Odkupienia, co w naszym konkretnym życiu może być np. świadomym dźwiganiem krzyża na podobieństwo samego Jezusa, ale też i Szymona Cyrenejczyka lub Weroniki; Chodzi również o wespół-uświęcanie – innymi słowy o stawanie się niejako kapłanem stworzenia, głosicielem Ewangelii, modlitwą, itp.

Innym, choć o podobnym wydźwięku, rozwinięciem tego podobieństwa może być spojrzenie na sprawę tak rozumianej duchowości przez pryzmat naszego udziału w potrójnej misji Jezusa Chrystusa: Kapłana, Proroka i Króla. Uświęcanie i składanie Ofiary, Interpretowanie i Głoszenie Ewangelii oraz Troska i Gospodarowanie.

Albo jeszcze inaczej: być w pełni chrześcijaninem wstępując na Drogę Wiary, według Prawdy Nadziei ku Życiu Miłości, gdzie Drogą Prawdą i Życiem jest – o czym też sam mówi – Jezus Chrystus.

Sposobów realizacji w życiu codziennym tego podobieństwa, sposobów realizacji naszego współdziałania z Duchem a więc i form realizacji duchowości chrześcijańskiej jest bardzo wiele, bo też prawdę powiedziawszy On sam tchnie kędy chce. Jedne są bardziej uprzywilejowane i wyraźne inne mniej ważne jest więc nasze czuwanie i zatroskanie o to, aby obok żadnego z tych zaproszeń Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego – nie przejść obojętnie, bo Dialog z Duchem tworzy Duchowość: D + D = D

I takich równań na co dzień w życzę Wam i sobie jak najwięcej.

Innocenty A. Kiełbasiewicz, ofm

 
Wednesday the 24th. OFM 2015.